wtorek, 9 września 2014

Wypad za miasto...

Pomiędzy Wolbromiem a Ogrodzieńcem jest miejscowość Domaniewice, tam też spędziłam miło niedziele. Celem było zbieranie grzybów, ale i nie tylko, bo grill, odpoczynek na świeżym powietrzu. Razem z moim narzeczonym chodziliśmy i zbieraliśmy grzyby, ale jego pochłonęło to totalnie i tak byliśmy w we wszystkich zakamarkach gdzie tylko mogły być grzybki. Ja oczywiście zostałam w tyle i przedzierałam się przez chaszcze gałęzi leśnych aby dogonić jego, na szczęście w końcu on sam miał dość :) Nazbieraliśmy maślaki i rydze ale był też kozak. Niestety połowę musieliśmy wyrzucić. Do domu przywiozłam jeszcze ogromną dynię z której będzie krem :) i kilka słoneczników.
Mirabelka

2 komentarze:

  1. Dzisiejszym wpisem przypomniałaś mi jak dawno nie zbierałem grzybów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ;-) Jest to fajna odskocznia od codzienności.

    OdpowiedzUsuń