
W sierpniu byliśmy w Zakopanym i nie spotykana życzliwość ze strony ludzi nas spotkała...Było bardzo zabieganie...bo tylko cztery dni mieliśmy dla gór i dla siebie... Najpierw dużo ludu na krupówkach jak na bazarze...ale cóż w końcu to sierpień...Nasz cel to krokwia i za nią...Pod krokwią kupiliśmy lody włoskie z polewą czekoladową..i oczywiście byłam cała usmarowana :D ...ale na szczęście był strumyk i miałam możliwość umycia się...Następnie spacer w stronę Wodospadu siklawa, gdzie legendy głoszą jak się dotknie wody, to można potem znaleźć pieniądze... na ulicy :) Ja tam miałam w listopadzie...gdy jadłyśmy kebaby koło budki, znalazłam 10zł...Wróciliśmy pod wieczór padnięci...A następnego dnia Morskie OKO...ulala ile ludu... ale i tak warto było. Byłam tam kilka razy ale nigdy nie okrążyłam ...morskiego oka...i byłam w szoku...jak tam jest ślicznie...są miejsca takie dzikie i rośliność cudna...
Wieczorem...karczma i ryba na kolacje ale czekaliśmy na nią chyba z 25minut :) a głodni jak wilki więc gdy dotarła pożarliśmy ją cała...mniam.
Zakopane tylko jesienią lub wiosną...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz